<title_newspaper="Życie Warszawy">
<title_article="Po prostu spaleni agency…">
<author_1="Jacek Wołowski">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="8">
<date="1951-08-09">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Zeznania oskarżonych, które początkowo utrzymywane były w „górnym i chmurnym” tonie, potem z każdym dniem tracą na barwności.
Siedzący na ławie oskarżonych „wodzowie narrrodu”, którzy ilością zasypywanych, w czasie przewodu sądowego wspólników usiłowali, jak się wydaje, stworzyć wrażenie, iż reprezentowali jakieś poglądy nurtujące kraj — powoli schodzą gęsiego z piedestału, na który w pierwszych dniach procesu usiłowali się wdrapać, i przeistaczają się w to, czym są istotnie — w spalonych agentów anglo-saskiego wywiadu.
Nie ulega najmniejszej wątpliwości, iż agenci ci zorganizowali sieć szpiegowską na dużą skalę, bazując jednocześnie do nacjonalistyczno-prawicowego odchylenia, którego rzecznikiem w wojsku był Spychalski.
Nie ulega jednak również wątpliwości, że ci spaleni już dziś agenci z Kirchmayerem i Tatarem na czele wraz ze zmontowaną przez siebie dużą siecią wywiadowczą ani w armii ludowej, ani w społeczeństwie polskim nie natrafili na sprzyjające ich zamiarom podłoże, że nie byli z wielką masą ludzką najsłabszymi nawet nićmi powiązani. Że byli dla tej masy ludzkiej, dla ludzi, którzy Polskę budują, czymś obcym. Niezbitym dowodem tego jest bezbolesny dla społeczeństwa proces wycięcia tej narośli z żywego ciała narodu.
Pierwsza linia obronna oskarżonych — polegająca na sugerowaniu, iż reprezentowali siłę, której w istocie nie reprezentowali, polegająca na zasypywaniu Sądu nazwiskami wspólników, by stworzyć wrażenie, iż jakiś fragment narodu był z nimi — zawiodła.
Pozostali po prostu — spaleni agenci.
Brązowy garnitur, brązowy krawat, lekko rysujący się podbródek na pełnej owalnej twarzy — to Wacek. Złożył wypielęgnowane ręce na pulpicie dla świadków, mówiąc uśmiechał się wyrozumiale, a słowa uzupełniał okrągłymi ruchami ręki.
Główny temat jego zeznań to linia… hm… „społeczna” pracy, jakiej się podjął. Bo linie były dwie. Polityczna i społeczna. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>